Strona główna > NFZ, Od nas, Ratownictwo > Cywilizacja (!?) w wydaniu monopolisty

Cywilizacja (!?) w wydaniu monopolisty

Dzisiaj na bardzo poważnie. Narodowy Fundusz, po szeregu krytycznych uwagach i skandalach w związku z kontraktowaniem usług w zakresie RTM, postanowił przeprowadzić konsultacje społeczne. Cel w sumie rozsądny i godny zauważenia, czy aby jednak to nie tworzenie fałszywej zasłony dymnej dla niedoskonałości samej instytucji?

Cóż czytamy na stronach NFZ. Od 16 sierpnia do 2 września br. będą przeprowadzane konsultacje społeczne na temat sposobu i merytoryki kontraktowania. Udostępniono materiały. Udostępniono adres poczty elektronicznej dla celów przesyłania uwag w sprawie. Określono ramy czasowe.

Przedstawione materiały, w większości podane drobnemu retuszowi, poza jednym załącznikiem Nr 3. I cóż tam jest. Ano ograniczono czas pracy do 78 godzin tygodniowo w jednej jednostce RTM (!!!), będzie liczyło się doświadczenie posiadane przez lekarzy systemu. Wszystko to chwalebne. Istotnie, zakończy proceder manipulowania danymi lekarzy medycyny ratunkowej, który do tej pory trwał w najlepsze, a Fundusz jak ślepy i głuchy nie widział i nie słyszał nic o tym.

Co poza tym? Ograniczono czas pracy personelu średniego. Dla tych, którzy nie wiedzą o kim mowa, chodzi o ratowników medycznych i pielęgniarki systemu PRM. Dlaczego piszę, że ograniczono, ponieważ są to elementy dodatkowo punktowane, więc nikt nie będzie zainteresowany dłuższym czasem pracy pracownika niż 78 godz. tygodniowo. I to, proszę Państwa wszystko, co się zmienia. Pozostałe kwestie są w sumie identyczne jak do tej pory.

Czego brakuje? Arkusza ocen pokazującego, który z elementów postępowania będzie oceniany. Nie ma załączonej procedury konkursowej, czyli jak ma przebiegać konkurs ofert, a budziło to ostatnio szereg kontrowersji. Szczegóły pracy komisji to ważna sprawa. To zapewne jest tajne jak to w NFZ. Sprawy niewygodne zawsze są tam tajne.

Zatrzymajmy się chwilę przy personelu medycznym. O ile chodzi o personel lekarski, to nareszcie przestano dyskryminować pozostałych lekarzy systemu nieposiadających specjalizacji medycyna ratunkowa, zgodnie ustawą będącymi lekarzami systemu na równych prawach. Przecina to pewien monopol, a i nie będzie dalszej eskalacji stawek godzinowych, które ostatnio dochodziły do 100-120 zł za godzinę, kosztem pozostałych grup zawodowych, głównie ratowników medycznych.

Zupełnie zapomniano o niezwykle ważnej grupie zawodowej mianowicie o ratownikach medycznych. Ci, którzy nie są w temacie nie wiedzą, że 70 – do 80 procent wezwań jest realizowanych przez zespoły podstawowe. Są to zespoły w lwiej części składające się tylko z ratowników medycznych. Pielęgniarki systemu stanowią tutaj niewielki procent w składach zespołów. I co w sprawie? Otóż nic. Wystarczy po prostu dyplom ratownika medycznego i już. Nie liczy się, że są ratownicy z dwoma rodzajami dyplomów, tzw. pomaturalna i licencjat, że są tacy, którzy nie podwyższają swoich kwalifikacji poza tym, co absolutnie muszą i że są ratownicy, którzy inwestują w siebie niemałe pieniądze i posiadają ponadstandardową wiedzę. A przecież te kwestie powinny być rankingowane. Chyba NFZ-towi chodzi naprawdę tylko o cenę, a pozornie tylko o jakość? Co z ratownikami, którzy mają wieloletnie doświadczenie, sami finansują swoje szkolenia doskonalące? I ktoś mi powie, że ratownik ratownikowi równy. A tu, co? Żadnego rankingu poza czasem pracy. Nie wydaje się Państwu, że coś to nie jest tak?

Tutaj należałoby wywołać do tablicy Przewodniczącego Krajowych Związków Zawodowych Pana Wojciecha Werbickiego. Czy Pana zadaniem pomijanie tej grupy zawodowej w kontekście roli jaką pełni, jest działaniem do przyjęcia, czy też coś powinno ulec zmianie? To samo pytanie zadaję ratownikom medycznym. Co o tym sądzicie? Czy tak skonstruowane wymagania dla systemu PRM nie są marginalizowaniem Waszej roli w ratownictwie medycznym? Chyba wszyscy się zgodzą z tym, że jest niebagatelna, wręcz stanowi fundament całego ratownictwa.

Dalej mamy ciekawostkę w postaci sprzętu pt. ambulans. Dobrze, że się rankinguje wiek pojazdu, wraz ze sprzętem. Ma on obowiązek spełniać normę PN-EN 1789. Jak w praktyce ma zamiar NFZ zweryfikować tę kwestę? Czy nazwa będzie przepustką do stwierdzenia: tak, sprzęt jest zgodny z normami? Np. nosze główne z podwoziem są, a więc jak są, to znaczy, że są zgodne z normą? Co w tej sprawie proszę NFZ-cie? Daj z siebie głos, jak zamierzasz tę kwestię weryfikować? Tutaj kłania się brak udostępnionej procedury konkursowej i regulaminu pracy komisji w tej konsultacji.

I sama formuła konsultacji zaproponowana przez NFZ czyni je fasadowymi. Trzeba było coś zrobić, bo media dobierają się do gardła, więc zrobiono. Co z tego jednak? Konsultacje w cywilizowanym świecie polegają na wymianie opinii, nie tylko pomiędzy ogłaszającym, ale pomiędzy wszystkimi stronami przedmiotu konsultacji. A tutaj nic. A ja chciałbym poznać, co myślą na ten temat inni. Samo udostępnienie adresu poczty e – mail nie gwarantuje, że wszelkie uwagi nie zostaną po prostu skasowane, a projekt stanie się faktem, bez żadnych zmian. Ciekawi mnie, co na to powie NFZ. Pewnie to, że tak się nie stanie, uwagi będą wnikliwie analizowane itd. Niestety, jak ostatnio widać i słychać, NFZ nie jest już instytucją Publicznego Zaufania. Wręcz odwrotnie. Krętactwo NFZ-tu nie jest rzadkością, mamienie obietnicami raczej codziennością, a nie liczenie się z opinią publiczną to już standard. Dlatego też stoję na stanowisku, że jak na konsultacje społeczne przystało, powinny być one jawnymi. Podatnicy mają prawo do oceny, które uwagi zostały rozpatrzone, czy też uwzględnione.

NFZ zachowuje się jak typowy monopolista. Narzuca nierówne zasady gry, korzystne tylko dla jednej strony. Dziwi to i zaskakuje w kontekście osoby nowego prezesa NFZ. Pani Prezes jest prawnikiem z bogatym dorobkiem w tym zakresie, i co? Właśnie, co? Czy tak Pani Prezes powinna wyglądać kultura prawna w instytucji publicznej, która pretenduje do pozyskania publicznego zaufania? Czy to jest zgodne, Pani Prezes, z postanowieniami Komisji Europejskiej w tym zakresie?

Jakie jest stanowisko Pana Wojewody Mazowieckiego, Pana Jacka Kozłowskiego, w tej kwestii? Panie Wojewodo, ta formuła konsultacji społecznych dzieje się na Pańskim terenie. Pan, jako Włodarz w tej części świata, odpowiada za porządek prawny w tym zakresie.

Ministerstwo Zdrowia. Co Pan na to, Panie Ministrze Bartoszu Arłukowicz? To panu podlega NFZ. Uważa Pan, że to jest w porządku? Ma Pan jeszcze niedosyt raportów o skandalicznych sprawach w ratownictwie medycznym?

I Osoba samego Przewodniczącego Krajowych Związków Zawodowych Pracowników Ratownictwa Medycznego Pana Wojciecha Werbickiego. Mówią o Panu, że nie jest Pan obojętny na kwestie związane z ratownikami medycznymi. Wręcz potrafi Pan twardą ręką walczyć o nich. Jest Pan ponoć bezkompromisowy. Teraz będzie okazja zobaczyć czy tak jest naprawdę. Ciekawi mnie Pańskie zdanie w tej materii.

Konsultacje te będą ciekawym testem na to czy Urzędy Użyteczności Publicznej opuściły już drzewa i z drzew zeszły na ziemię. Czy NFZ chce być cywilizowaną instytucją a nie tylko dobrym panem, który łaskawie pozwoli maluczkim wydać z siebie głos? Panie i Panowie urzędnicy i politycy wszelkiej maści, ciągle zapominacie, że żyjecie na kredyt, którego dawcami są podatnicy. Podatnicy, to nie tylko jednak pieniądze, to również głosy wyborcze. Warto o tym czasem pamiętać, a i łatka ignoranta, też nie jest dobrą przepustką na przyszłość.

Taki jeden, co słabo deklamuje, ale coś tam wie.

W związku z powyższym tekstem kierujemy pytania do Narodowego Funduszu Zdrowia,  min. Bartosza Arłukowicza,   Wojciecha Werbickiego, Rzecznika Praw Obywatela i woj. Jacka Kozłowskiego oraz  Jacka Szarek, (Przewodniczący NSZZ „Solidarność*”. Krajowej Sekcji Pogotowia Ratunkowego i Ratownictwa Medycznego). Pytania zostaną przesłane do wszystkich tych instytucji i ich rzeczników prasowych. Jeśli (?) otrzymamy odpowiedzi, natychmiast je opublikujemy

Wobec faktu ogłoszenia konsultacji społecznych w materii ratownictwo medyczne i przyszły sposób jego kontraktowania prosimy o zajęcie stanowiska w następujących kwestiach:

  1. Dlaczego ogłoszono konsultacje społeczne w formule uniemożliwiającej dyskutantom zapoznania się z opiniami innych?
  2. Skąd iście ekspresowe konsultacje szczególnie, że ogłoszone w pełni sezonu urlopowego? I do tego czas ich trwania 14 dni, w tak ważkiej dziedzinie jak bezpieczeństwo publiczne.
  3. Dlaczego brakuje pozostałych elementów w udostępnionych materiałach takich jak regulamin pracy komisji, arkusz ocen punktowych w poszczególnych punktach ocenianych w trakcie procedury konkursowej?
  4. Czy przyjęta formuła konsultacji jest działaniem celowym i z premedytacją, aby uniemożliwić zgłaszającym uwagi i ocenę, na ile NFZ uwzględnił kwestie przez nich podnoszone?
  5. Czy taka formuła konsultacji jest z całą pewnością poprawna wobec obowiązującego prawa polskiego i UE?
  6. Nie tylko w naszej ocenie, zaproponowana formuła konsultacji, czyni je jedynie fasadowymi i pozornymi. Czy taki był zamysł NFZ?

Dlatego jako podatnicy, obywatele Rzeczpospolitej Polskiej, wnosimy o zajęcie stanowiska w podnoszonych przez nas kwestiach, bowiem całość jawi się, jako typowe działanie monopolisty i próba nie liczenia się z opinią publiczną w zaproponowanej formule konsultacji.

grupa nomimos

.

  1. dżejdżej
    29/08/2012 o 13:09

    Witam.
    Co do obecnego systemu kształcenia ratowników to z moich obserwacji wynika, iż od kilku lat jest to jakaś kpina. Przychodzą do nas ludzie na praktyki i nie wiemy czy oni aby na pewno są na kierunkach RM. Ja kończyłem licencjat w 2002 roku, wtedy pamiętam, że bardziej cenieni byli ratownicy po dwuletniej szkole policealnej, za względu na dużo lepsze umiejętności praktyczne. Dziś mam wrażenie, iż duża część owych fabryk zapomniała, że szkoli ludzi którzy kiedyś do nich przyjadą w sytuacji zagrożenia zdrowia lub życia. Jak zaczynałem pracę miałem wrażenia, że jestem „zielony”, a wiedzę i umiejętności miałem 100 razy większe niż obecni, przyszli RM. Nie wiem, może mam pecha i tacy minie się praktykanci trafiają, ale oceńcie sami.

    A selekcja personelu polega na tym kto da mniej za godzinę w konkursie. I wszyscy mają w dupie to czy jest to ktoś z licencjatem, czy bez, czy odbył jakieś szkolenia czy nie.

    Wiwat komercyjne „PAŃSTWOWE ratownictwo medyczne”

    .Z tym niańczeniem jest trochę prawdy ale kiedyś każdy z nas był „niańczony” więc proponuję trochę pokory. Inną kwestią jest jeżdżenie w zespole podstawowym z osobą której trzeba się non stop patrzeć na ręce…

    Co do odpowiedzialności kierownika podstawowego ZRM, to powiem tak, zespół S ma lekarza, on decyduje, a jakby coś to izby lekarskie itd., a jak jedzie zespół P do jakiegoś „kibla” to ….

    Panie „gryzoń” z całym szacunkiem ale tyle słyszę o sraniu we własne gniazdo że już mi się żygać chce. Jak nie zrobi się w końcu porządku w tych gniazdach to dalej będzie to wszystko działać na zasadzie: jakoś to będzie. Jak sami na siebie nie będziemy zwracać uwagi to nikt i nic tego nie zmieni.

  2. hen
    25/08/2012 o 13:26

    Protestuje przeciwko nazywaniu pielęgniarek i ratowników medycznych „personelem średnim”. Duża część pielęgniarek i rat.med. ukończyła wyższe uczelnie i posiada wykształcenie wyższe. W tym roku jest też ostatni nabór rat.med. do studium, więc zarówno oni, jak i pielęgniarki będą już kształceni tylko w systemie szkolnictwa wyższego. Dlatego nie ma tu personelu średniego.

  3. krokodyl
    24/08/2012 o 09:16

    Dlaczego pewien koncern zatrudnia młodych. Wiadomo!!! Młodemu da się mniej pieniędzy w końcu dyplom ma. Znam ratowników którzy nic sobą nie reprezentują ale załapali się na dodatkowe dyżury do pewnego dysponenta. W firmie w której są na etacie nigdy nie wsiądą na samochód systemowy bo są zagrożeniem dla chorego i tego pilnuje kierownictwo.
    Dziwi mnie trochę, że owe konsultacje sa przedstawiane teraz w przeddzień nowelizacji (podobno dużej)ustawy o PRM.
    Bardzo fajnie napisane.

  4. JACEKPLACEK
    21/08/2012 o 06:15

    Z calym szacunkiem ale tzw. podwojni ratownicy sa nadal takimi samymi ratowikami jak pojedyńczy i prosze tutaj nie naganiac jednych na drugich.
    Uczenie się dwa razy tego samego nie przyczynia się do podniesienia kwalifikacji.
    Należy zwrócic uwage na staż pracy oraz dodatkowe umiejetnosci a najlepszym przykladem weryfikacji kadry byly praktyki w jednym z mazowieckich pogotowii.
    Weryfikowana egzaminacyjnie kadra z zacięciem która suma sumarum w wiekszości poszla na bezrobocie po przejęciu rejonu przez dunski konkglomerat.
    Zatrudnieni na ich miejsce przez nowego OperatorA bardzo mlodzi ludzie z zerowym doswiadczeniem musza byc ciagle nianczeni przez starszych kolegow.

    NFZ DOPROWADZIL DO SYTUACJI GDZIE DOSWIADCZENI LUDZIE POSZLI NA BRUK BO DBAL TYLKO I WYLACZNIE O INTERESY WASKIEJ GRUPY ZAWODOWEJ.

    • logos
      21/08/2012 o 11:23

      Takie są właśnie fakty.
      Doświadczeni, wysoce wykwalifikowani profesjonaliści, poszli „na bruk”.
      Ich wykształcenie w ogromnej większości, bo w uczelniach państwowych, opłaciło nasze bogate, z tego wniosek, państwo….
      Tak sobie myślę, że tak samo jak nie wyrzuca się specjalistycznego sprawnego sprzętu do kosza tak nie opłaca się wyrzucać potencjału ludzkiego…w tym przypadku, ogromnego potencjału….

    • Anonim
      21/08/2012 o 13:13

      Moje Uszanowanie Panu.
      Pański głos jest niezwykle cenny w dyskusji. W swoim komentarzu nie podejmowałem kwestii tzw. ratowników „dwuzawodowych” a jedynie zwróciłem uwagę, że są ratownicy po 2-letniej szkole pomaturalnej/ nie oznacza to, że źli/ i ratownicy po studiach licencjackich. Jak do tej pory system był na tyle bezmyślnie ułożony tak, że wystarczyła tylko obecność ratownika, jako sztuki statystycznej. Moim zdaniem to zbyt mało. Niewielu pracodawców robiło cokolwiek, aby ten stan zmienić np. selekcja personelu, szkolenia, udział w mistrzostwach nie dla pucharu, ale dla podnoszenia kwalifikacji.

      Pozdrawiam
      Taki jeden, co słabo deklamuje, ale coś tam wie
      Ares

    • gryzoń
      26/08/2012 o 10:35

      Szanowny panie .Nieładnie srać we własne gniazdo.Przecież ta firma zatrudniła Pana na początku Pańskiej kariery ratowniczej,następniej było pogotowie Riemer,a teraz znów Falck

  5. sw
    20/08/2012 o 20:38

    Jakie konsultacje? UE kazała to coś tam starają się ściemniać, nic więcej

  6. ilu
    20/08/2012 o 20:12

    dobre, naprawdę dobre.
    Pozdrawiam nomimos ja i cała moja rodzina, skrzywdzona przez NFZ

  7. Qba
    20/08/2012 o 19:40

    Do: Taki jeden, co słabo deklamuje, ale coś tam wie.
    Panie drogi, sama prawda! Konsultacje społeczne, narzucone przez UE nie są w smak zarówno „wielkim” jak i małym instytucjom i samorządom.Konsultacje w Polsce są zwyczajną fikcją niczym więcej. Popieram Pana w działaniach. Ale jakoś nie wierzę, że rząd się złamie i zacznie naprawdę pytać społeczeństwo o ważne sprawy.
    Pozdrawiam tę stronę, nareszcie wiem co się dzieje.

    • Anonim
      20/08/2012 o 21:34

      Moje Uszanowanie
      Jest powiedzenie kropla drąży skałę. Wiele kropel całe góry. Jak nic nie będziemy robić tylko iść jak barany na rzeź to zawsze tak będzie jak jest teraz, że będziemy tylko danymi statystycznymi na które nakłada się wciąż nowe podatki.

      Warto coś robić dobrego, bo jak się przestaje robić cokolwiek to tak jakby człowiek umarł.

      Pozdrawiam.
      Tak jeden, co słabo deklamuje, ale coś tam wie. Ares

      • logos
        21/08/2012 o 11:17

        Trzeba działać.

  8. logos
    20/08/2012 o 10:53

    Konsultacje społeczne wyobrażam sobie jak coś na kształt otwartego seminarium. Przecież uniwersytety organizują tego typu „otwarte” zajęcia. O ile mniejszymi środkami dysponują???
    Przyjść może każdy, liczba miejsc, naturą rzeczy, ograniczona, ale na tyle duża, by poza przedstawicielami różnego rodzaju organizacji, towarzystw, przedsiębiorstw, dziennikarzy itp. znalazła się przestrzeń dla zwyczajnie zainteresowanych tematem. Można przecież wprowadzić rejestrację chętnych.
    W czasie takich konsultacji przedstawiane są różnego rodzaju punkty widzenia, propozycje zmian, ulepszeń, rozwiązań. Nikt nie jest anonimowy…a co wybitniejsze jednostki można by potem zaprosić do współpracy jako ekspertów.
    To tylko kwestia dobrej organizacji, jasnych zasad przyznawania głosu. Podczas takich konsultacji niejednemu otworzyłyby się oczy, niejednemu poszerzyłby się horyzont….

    Na ten moment, nie dysponujemy inną propozycją, jak tą „fasadową”. Zaproponowany sposób konsultacji jest tym większym wyzwaniem…

    Co do ratowników medycznych… Grupa zawodowa zepchnięta w kąt, a przecież „będąca filarem Systemu PRM”. Jak słusznie zauważył twórca bloga, znaczna większość wezwań ZRM realizowana jest przez zespoły typu P, w których pracują głównie ratownicy medyczni.
    Pytanie brzmi: jacy?
    Jaki interes ma dysponent jednostek RTM w tym, aby jego pracownicy byli prawdziwymi profesjonalistami, a co za tym idzie dobrze opłacanymi, pracujący w poczuciu względnego bezpieczeństwa miejsca pracy? Przecież na dzień dzisiejszy to właśnie pracodawca/dysponent ma weryfikować ilość zebranych punktów edukacyjnych. Kto stoi ponad nim? Czy zweryfikuje to ktoś inny?
    Niedawno minister Arłukowicz zapowiadał wprowadzenie instrumentów kontrolujących jakość świadczonych usług. Być może to tu, w sposobie kontraktowania, warto by zacząć?
    Znam fabryki ratowników, szumnie nazwane „uczelniami”, gdzie nawet nie trzeba za bardzo chodzić na zajęcia, a dyplom i tak będzie…znam też takie, gdzie trzeba zakuwać dzień i noc, wykazać się wysokim poziomem wiedzy i umiejętności.
    Znam dysponentów, którzy na miarę swoich możliwości, wspierają swoich pracowników w poszerzaniu, uaktualnianiu wiedzy, widząc w tym inwestycje w kapitał ludzki…znam też takich, dla których te kwestie nie mają najmniejszego znaczenia, wręcz potępiające doskonalący się za własne pieniądze personel…uważając to za przejaw „turbo”….
    Lekarz, lekarzowi nie równy, pielęgniarka pielęgniarce nie równa, tylko ratownicy – jakoś wszyscy są równi….

    Jak bardzo różni się poziom odpowiedzialności kierownika ZRM typu P i kierownika ZRM typu S? Jak różnią się ich stawki?
    Uważam, że powinno się ustalić procent stawki godzinowej kierownika ZRM typu P względem stawki kierownika ZRM typu S. Wtedy dysponent może „skupywać” sobie lekarzy ze specjalizacją medycyny ratunkowej, ale automatycznie musi podnieść też stawkę dla kierownika ZRM typu P….

    Do naprawy/poprawy mamy wiele i celowo używam słowa MAMY. bo to o pacjenta, w gruncie rzeczy NAM chodzi. Im lepszy personel tym wyższa JAKOŚĆ świadczonych usług.

    Tu potrzebne są konsultacje z prawdziwego zdarzenia, co do tego nie ma wątpliwości.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: