Strona główna > Od nas, Ratownictwo, Szpitale > Tragiczna śmierć dziecka. Prokuratura wyjaśnia

Tragiczna śmierć dziecka. Prokuratura wyjaśnia

W niedzielną noc, wezwano do 5.letniego dziecka pogotowie ratunkowe do wsi Wolica pod Nadarzynem. Po wielu perypetiach, dziecko niestety zmarło. Ponieważ głośno się zrobiło o tej sprawie, a informacje do nas docierały sprzeczne, postanowiliśmy zwrócić się do rzecznika Prokuratury Okręgowej w Warszawie, prok. Dariusza Ślepokury, o wyjaśnienie tej smutnej sprawy.

Właśnie otrzymaliśmy odpowiedź:

Warszawa, dn. 17.08.2012 r.

http://www.nominos.pl

W nawiązaniu do pisma z dnia 16.08.2012 r., uprzejmie informuję, że Prokuratura Rejonowa w Pruszkowie prowadzi śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci dziecka Dominika G. tj. o czyn z art. 155 kk.
Z zeznań przesłuchanej matki dziecka wynika, że jej syn od 10 sierpnia 2012 r. przebywał u babci w Warszawie, gdzie podczas zabawy miał uderzyć głową o ławę. Po uderzeniu dziecko na nic się nie uskarżało, miało jedynie sinika na głowie. W dniu 12 sierpnia 2012 r. około godz. 10.00 chłopczyk zaczął gorączkować, w związku z powyższym matka około godz. 15 pojechała po syna i przywiozła go do domu w Wolicy. Około godziny 18.30 dziecko miało bardzo twardy brzuch, a z nosa zaczęła lecieć mu krew. W związku z powyższym matka zadzwoniła po pogotowie, lecz uzyskała informację, iż nie posiadają lekarza pediatry, podano jej numer telefonu do innego lekarza, ten oświadczył w rozmowie telefonicznej, aby robić dziecku okłady i ponownie wezwać karetkę. Matka ponownie zadzwoniła pod numer 999. Dyspozytorka poprosiła o pozostawieniu numeru telefonu, po około 15 minutach zadzwonił lekarz, który po upływie kolejnych około 40 minutach przyjechał do dziecka. Lekarz ocenił stan dziecka jako krytyczny, w związku z powyższym została podjęta decyzja o przetransportowaniu dziecka do szpitala.
Pacjent został przetransportowany do szpitala w Grodzisku Mazowieckim w stanie agonalnym w trakcie resuscytacji krążeniowo-oddechowej prowadzonej przez zespół pogotowia. O godzinie 2:40 w nocy 13 sierpnia 2012 r. stwierdzono zgon dziecka.
W dniu 16 sierpnia 2012 r. przeprowadzono oględziny i otwarcie zwłok dziecka. W toku oględzin i sekcji stwierdzono cechy ostrego uszkodzenia wątroby i nerek o etiologii wymagającej przeprowadzenie dalszych badan histopatologicznych i ew. toksykologicznych. Nie ujawniono na ciele obrażeni mechanicznych mogących mieć wpływ na zgon.

prok. Dariusz Ślepokura
Rzecznik Prasowy
Prokuratury Okręgowej w Warszawie

Z racji dodatkowego wyjaśnienia informujemy, że świadczenia Pogotowia Ratunkowego na tym terenie prowadzi firma Falck Medycyna (przyp. nomimos)

Oto odpowiedź Wojewody Mazowieckiego z dnia 22 sierpnia 2012 r.

Otrzymaliśmy pierwszą odpowiedź na zadane przez nas pytania dotyczące sprawy śmierci chłopca w Nadarzynie (Wolicy-Grodzisk Mazowiecki). Odpowiedź nadeszła z biura prasowego Wojewody Mazowieckiego.

MAZOWIECKI URZĄD WOJEWÓDZKI W WARSZAWIE

RZECZNIK PRASOWY

WOJEWODY MAZOWIECKIEGO

tel.: 22 695 62 72, 695 60 63    fax.: 22 695 62 50

e-mail: rzecznik@mazowieckie.pl

ODPOWIEDŹ PRASOWA, 22 SIERPNIA 2012 r.

Grupa Nomimos

Szanowni Państwo,

odpowiadając na Pani pytania, uprzejmie informuję, że opisany przypadek śmierci chłopca
z Wolicy pod Nadarzynem dotychczas nie był znany służbom wojewody. Wszczęliśmy w tej sprawie postępowanie wyjaśniające.

Z wyrazami szacunku,

Tomasz Pietrasieński

Koordynator Oddziału Prasowego

Mazowiecki Urząd Wojewódzki  

Dziękujemy za szybką reakcję. Oczekujemy jeszcze na odpowiedzi od: Rzecznik Praw Obywatelskich, Centrali NFZ, MOW NFZ,  Ministerstwa Zdrowia, Związku Zawodowego Ratowników Medycznych Solidarność.

****

 

W dniu 4 września 2012 r. otrzymaliśmy odpowiedź z Ministerstwa Zdrowia. 

 

MINISTERSTWO ZDROWIA

 Rzecznik Prasowy

 MZ-BP-P-0620-7399-3/MH/12

portal nomimos.pl

odnosząc się do e-maila, przesłanego w dniu 21.08.2012 r., informuję, że każde budzące wątpliwości zdarzenie związane z udzielaniem pomocy lekarskiej należy rozpatrywać indywidualnie i po zapoznaniu się z pełnym materiałem w danej sprawie – przede wszystkim z nagraniem zarejestrowanym na stanowisku dyspozytora medycznego oraz z działaniami podjętymi przez lekarza NśPL. Ponieważ planowanie, organizowanie i koordynowanie systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego oraz nadzór nad jego działaniem na terenie województwa należy do zadań wojewody (art. 19 ust 1 i 2 ustawy z dnia 8 września 2006 r. o Państwowym Ratownictwie Medycznym – Dz. U. Nr 191, poz. 1410 z późn. zm.), każda jednostkowa sytuacja dotycząca nieprawidłowości w funkcjonowaniu systemu ratownictwa medycznego powinna być rozpatrzona przez właściwego (ze względu na miejsce wystąpienia zdarzenia) wojewodę.

 Zasadność odmowy zadysponowania zespołu ratownictwa medycznego podlega w pierwszej kolejności ocenie dyrektora jednostki, następnie może być oceniona przez wojewodę z udziałem konsultanta wojewódzkiego w dziedzinie medycyny ratunkowej oraz, niezależnie, przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Jak wynika z informacji przekazanych przez Wandę Pawłowicz (rzecznika prasowego Mazowieckiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ), oddział – w ramach swoich kompetencji – zwrócił się do podmiotów realizujących świadczenie Nocnej i Świątecznej Opieki Zdrowotnej o wyjaśnienie przyczyn, które spowodowały śmierć dziecka.

Rodzice dziecka mogą też zwrócić się do Rzecznika Praw Pacjenta, który (zgodnie z art. 42 ustawy z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta (Dz. U. z 2012 r. poz. 159) jest centralnym organem administracji rządowej właściwym w sprawach ochrony praw pacjentów.

Odnosząc się do pytania nr 4. informuję, że w sprawie zdarzenia, które miało miejsce w dniu 11.08.2012 r. w Gostyniu, Minister Zdrowia podjął działania ze względu na fakt odmowy transportu rannego dziecka przez jednostkę, którą bezpośrednio nadzoruje (czyli Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej Lotnicze Pogotowie Ratunkowe). Natomiast w sprawie, którą Pani opisuje, postępowanie prowadzi już Prokuratura Rejonowa w Pruszkowie, bada ją również Mazowiecki Oddział Wojewódzki Narodowego Funduszu Zdrowia.

Z uwagi na treść pozostałych pytań, chciałabym przekazać Pani również dodatkowe informacje, dotyczące działania Państwowego Ratownictwa Medycznego:

Zgodnie z ustawą o Państwowym Ratownictwie Medycznym (Dz. U. Nr 191, poz. 1410 z późn. zm.) zespół ratownictwa medycznego jest jednostką systemu podejmująca medyczne czynności ratunkowe w warunkach pozaszpitalnych, w celu ratowania osoby w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego (tj. stanie polegającym na nagłym lub przewidywanym w krótkim czasie pojawieniu się objawów pogarszania zdrowia, którego bezpośrednim następstwem może być poważne uszkodzenie funkcji organizmu lub uszkodzenie ciała lub utrata życia, wymagającym podjęcia natychmiastowych medycznych czynności ratunkowych i leczenia). Do każdej osoby w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego, za pośrednictwem numeru alarmowego 999 lub 112, może być wezwany zespół ratownictwa medycznego.

Pacjentom, u których nie występuje stan nagłego zagrożenia zdrowotnego, a którzy po godzinach funkcjonowania podstawowej opieki zdrowotnej i w dni wolne od pracy wymagają pilnej pomocy medycznej, świadczenia opieki zdrowotnej udzielane są w ramach nocnej i świątecznej opieki lekarskiej i pielęgniarskiej (NŚPL). Zgodnie z zarządzeniem Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia Nr 105/2008/DSOZ z dnia 5 listopada 2008 r. w sprawie określenia warunków zawierania i realizacji umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej w rodzaju: podstawowa opieka zdrowotna (zmienionego zarządzeniem Nr 10/2011/DSOZ PrezesaNarodowego Funduszu Zdrowia z dnia 28 lutego 2011 r.)świadczenia NŚPL realizowane są przez lekarzy i pielęgniarki od poniedziałku do piątku w godz. od 18.00 do 8.00 dnia następnego oraz w soboty, niedziele i inne dni ustawowo wolne od pracy od godz. 8.00 dnia danego do godz. 8.00 dnia następnego, w warunkach ambulatoryjnych lub w domu pacjenta. Świadczenia te udzielane są także w związku z potrzebą zachowania ciągłości leczenia zgodnie z zakresami zadań lekarza POZ oraz pielęgniarki POZ. Zespoły ratownictwa medycznego nie realizują świadczeń NŚPL – nawet wtedy, gdy dysponent tych zespołów zawarł z NFZ umowy na oba zakresy świadczeń.

Informacja o stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego przekazywana na nr alarmowe 112 i 999 odbierana jest przez dyspozytora medycznego.

Zgodnie z art. 26 ust. 2 ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym dyspozytorem medycznym może być lekarz systemu, pielęgniarka systemu i ratownik medyczny, którzy posiadają co najmniej 5 lat doświadczenia w udzielaniu świadczeń zdrowotnych w pogotowiu ratunkowym, szpitalnym oddziale ratunkowym, oddziale anestezjologii i intensywnej terapii lub w izbie przyjęć szpitala oraz osoba zatrudniona na stanowisku dyspozytora medycznego w dniu wejścia w życie ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym (tj. 1 stycznia 2007 r.), niespełniająca wymagań dla lekarza systemu, pielęgniarki systemu, ratownika medycznego pod warunkiem spełnienia obowiązku doskonalenia zawodowego.

Dyspozytor medyczny ma prawo i obowiązek doskonalenia zawodowego w różnych formach kształcenia, zgodnie z rozporządzeniem Ministra Zdrowia z dnia 16 kwietnia 2007 r. w sprawie doskonalenia zawodowego dyspozytorów medycznych (Dz. U. Nr 77, poz. 525). Doskonalenie zawodowe obejmuje w szczególności następujący zakres:

1) system ratownictwa medycznego na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej i w innych krajach,

2) jednostki współpracujące z systemem Państwowe Ratownictwo Medyczny,

3) organizacja systemu powiadamiania,

4) zasady i procedury przyjmowania wezwań oraz dysponowania zespołami ratownictwa medycznego,

5) wybrane zagadnienia z medycyny ratunkowej niezbędne do realizacji zadań dyspozytora medycznego,

6) podstawy prawne i zasady współdziałania z jednostkami współpracującymi z systemem Państwowe Ratownictwo Medyczne oraz innymi jednostkami realizującymi zadania z zakresu ratownictwa, a także służbami porządku publicznego, w tym zadania i zasady działania krajowego systemu ratowniczo-gaśniczego,

7) zasady zbierania wywiadu medycznego, podstawy i algorytmy zbierania wywiadu medycznego przez dyspozytorów medycznych, system kodowania i kwalifikacji wezwań,

8) podstawy odpowiedzialności karnej i cywilnej dyspozytora medycznego,

9) zasady komunikacji i postępowania dyspozytora medycznego z osobami z zaburzeniami psychosomatycznymi,

10) zasady komunikacji i postępowania dyspozytora medycznego z dziećmi,

11) zasady komunikacji i postępowania dyspozytora medycznego z osobami o utrudnionym kontakcie,

12) zasady udzielania pierwszej pomocy oraz zasady przekazywania niezbędnych informacji osobom udzielającym pierwszej pomocy,

13) zasady współpracy z lotniczymi zespołami ratownictwa medycznego, wskazania do ich użycia i sposób dysponowania,

14) zasady korzystania ze środków łączności na potrzeby systemu Państwowe Ratownictwo Medyczne,

15) zasady korzystania ze sprzętu do nawigacji satelitarnej na potrzeby systemu Państwowe Ratownictwo Medyczne;

16) zasady czytania i analiza map w pozycjonowaniu zdarzeń,

17) zasady postępowania w przypadku wystąpienia katastrof naturalnych lub awarii technicznych w rozumieniu ustawy z dnia 18 kwietnia 2002 r. o stanie klęski żywiołowej (Dz. U. Nr 62, poz. 558 i Nr 74, poz. 676 oraz z 2006 r. Nr 50, poz. 360 i Nr 191, poz. 1410),

18) zasady postępowania w przypadku zdarzeń masowych i katastrof,

19) zasady koordynacji działań ratowniczych na poziomie województwa oraz w przypadku potrzeby użycia zespołów ratownictwa medycznego spoza obszaru województwa,

20) zadania lekarza koordynatora ratownictwa medycznego i zasady współpracy.

Dyspozytor medyczny przyjmuje powiadomienia o zdarzeniach, ustala priorytety i niezwłoczne dysponuje zespołami ratownictwa medycznego na miejsce zdarzenia.

Umiejętności, jakie uzyskują dyspozytorzy medyczni w trakcie kształcenia, doskonalenia zawodowego, a także co najmniej 5-letniego doświadczenia w udzielaniu świadczeń zdrowotnych w pogotowiu ratunkowym, szpitalnym oddziale ratunkowym, oddziale anestezjologii i intensywnej terapii lub w izbie przyjęć szpitala powinny być wystarczające do prawidłowego podejmowania decyzji o zadysponowaniu zespołów ratownictwa medycznego na miejsce zdarzenia (jeśli nie zachodzą przyczyny uniemożliwiające realizację zgłoszenia – np. brak wolnych ZRM, czy niewłaściwe przekazanie informacji przez zgłaszającego).

Osoba wzywająca zespół ratownictwa medycznego, za pośrednictwem numeru alarmowego 112 lub 999, w sposób spokojny i opanowany powinna udzielić niezbędnych informacji dyspozytorowi medycznemu o:

  • rodzaju zdarzenia, liczbie osób w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego,

  • miejscu zdarzenia,

  • stanie zdrowia osób poszkodowanych,

  • danych osoby w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego obejmujących, w miarę możliwości, imię, nazwisko, płeć i wiek,

  • swoich danych obejmujących imię i nazwisko.

Dyspozytor medyczny przeszkolony jest w zakresie zbierania informacji od osób wzywających pomocy, zgodnie z protokołem skierowanym na rozpoznawanie stanu przytomności i jakości oddychania poszkodowanego. Dzięki temu może on, przez telefon, udzielić niezbędnego instruktażu osobie wzywającej pomocy, w jaki sposób należy wykonać podstawowe czynności resuscytacyjne w zakresie pierwsze pomocy. Informacja przekazana przez zgłaszającego dotycząca stanu osoby, do której wzywa on pomoc, a także ocena zebranego wywiadu przez dyspozytora jest podstawą dysponowania lub odmowy dysponowania zespołu ratownictwa medycznego na miejsce zdarzenia. Każda rozmowa stanowiąca zgłoszenie przychodzące na numer alarmowy jest nagrywana i archiwizowana.

Zgodnie z § 1 pkt. 5 rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 7 maja 2007 r. w sprawie ramowych procedur przyjmowania wezwań przez dyspozytora medycznego i dysponowania zespołami ratownictwa medycznego, procedura przyjmowania wezwań przez dyspozytora medycznego obejmuje – w razie stwierdzenia na podstawie wywiadu medycznego braku stanu nagłego zagrożenia zdrowotnego – poinformowanie osoby dzwoniącej o odmowie zadysponowania zespołu ratownictwa medycznego z podaniem przyczyn odmowy i zaleceń dotyczących dalszego postępowania.

W odniesieniu do wymagań, jakie muszą spełniać dysponenci zespołów ratownictwa medycznego informuję, iż zgodnie z art. 49 ust. 1 ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym wojewoda powierza przeprowadzenie postępowania o zawarcie umów z dysponentami zespołów ratownictwa medycznego na wykonywanie zadań zespołów ratownictwa medycznego, zawieranie, rozliczanie i kontrolę wykonania tych umów dyrektorowi właściwego oddziału wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia. Na podstawie art. 134 ust. 1 ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (Dz. U. z 2008 r. Nr 164, poz. 1027 z późn. zm) Fundusz jest obowiązany zapewnić równe traktowanie wszystkich świadczeniodawców ubiegających się o zawarcie umowy o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej i prowadzić postępowanie w sposób gwarantujący zachowanie uczciwej konkurencji. Ocenie podlegają warunki realizacji świadczeń (kwalifikacje personelu medycznego uprawnionego do medycznych czynności ratunkowych oraz wyposażenie w wyroby medyczne, produkty lecznicze i środki łączności spełniającego cechy techniczne i jakościowe Polskiej Normy zharmonizowanej z normami europejskimi ambulansu) przedstawione przez poszczególnych oferentów oraz proponowana cena.

W uzasadnionych przypadkach NFZ może nałożyć na dysponenta karę wynikającą z umowy (kara grzywny lub zerwanie umowy). Innym postępowaniem jest wszczęcie wyjaśnienia sprawy przez poszkodowanego na drodze cywilnej i uzyskanie z tego tytułu odszkodowania.

Z poważaniem,

/-/ Agnieszka Gołąbek

.

 

 

.

Advertisements
  1. aaa
    25/08/2012 o 20:27

    http://www.tvp.pl/publicystyka/tematyka-spoleczna/panorama mowili o tym dzis w panoramie, ten falck to jakas porazka :/

  2. MISHA
    25/08/2012 o 18:11

    Miałem bardzo podobny przypadek trzech lekarzy stwierdziło zapalenie gardła w konsekwęci i moim uporze moje dziecko ledwo uratowano w szpitalu spędziło tam dwa tygodnie. Pozdrawiam buraków z pogotowia co nie chcieli przysłać karetki i lekaży z izby przyjęć szczegulnie pajaca kardiologa co stwierdził że ma zapalenie w nosie ZE SZPITALA W WARSZAWIE NA LITEWSKIEJ

  3. wikiqwerty
    22/08/2012 o 22:38

    podwyżki dla lekarzy pogotowia to śmiech na sali czytajac niektorych komentarzy można pomyslec ze to wina matki a nie służby zdrowia .mam dla was taki eksperymet jak bedzie ktorys z waszych dzieci w ciezkim stanie nicc nie robcie tylko poczekajcie spokojnie na lekarza .nie dosc ze kazdy z nas ciezko zapierdziela na tych konowałów to jeszcze to talnie wszystko olewaja az sie wemnie gotuje.

  4. zawiedziona
    22/08/2012 o 13:27

    Wyrazy współczucia dla Rodziców dziecka!Na usta ciśnie się wiele słów,wkroczyła Prokuratura,będzie śledztwo(będą przesłuchania,odsłuchiwanie nagrań,może kontrola karetki itd.),ale trzeba mieć wyjątkową pustkę w głowie w zakresie medycyny żeby nie wysłać karetki do dziecka w wieku 5-iu lat do tego na wsi niezależnie od tego co zgłasza opiekun.W medycynie jak w kinie – wszystko jest możliwe,dopiero na miejscu tak na prawdę wiadomo do czego się przyjechało,a tu chodziło o małe dziecko,które w tym wieku nie określi w sposób sprecyzowany swoich dolegliwości a jak zrozumiałam Mama dziecka nie miała wykształcenia o profilu medycznym.Firma Falck słynie z tego,że na papierze ma wszystko super,gorzej w realu o czym od lat wiedzą pracownicy NFZ ale podobno Pani Dyrektor Falcka na Mazowszu jest żoną znanego i prominentnego polityka PO,dalszą ocenę pozostawiam Państwu.

  5. Umik
    20/08/2012 o 20:02

    „śmiechu warte to wszystko, z tego co wiadomo to pojechał zespół S (czyli z lekarzem jak by ktoś nie wiedział) to że dziecko dojechało do szpitala w stanie agonalnym chyba o czymś świadczy? dzieci zdrowe nie umierają w 5min.”

    jak to czytam, to mnie przerażenie ogarnia. Ludziska, o co chodzi????? Afera na 4 fajery.

  6. Wyborca
    20/08/2012 o 19:56

    Jak widać z komentarzy, pan rzecznik też nie jest zbytnio wprowadzony w temat. Ale , domyślam się, rodzina lub znajomi opisali sytuację dokładnie. Strach się bać tej firmy pt. Pogotowie Ratunkowe. Koszmar!!!!! Czy wreszcie ktoś zareaguje na takie sytuacje czy dalej będzie parasol rozwinięty nad tą firmą? Wszędzie już się pisze i słyszy jakie ta firma mam powiązania partyjne w PO. A Tusk i BUL obiecywali, że koniec z nepotyzmem!!! A tu co???????????????????
    Panowie Prezydencie i Premierze!!!~Może wreszcie usłyszycie głos LUDU??? Swoich WYBORCÓW???? Skandalicznie się zachowujecie milcząc w takich sprawach. Macie rzeczników, niech dadzą głos, najwyżej zwalicie winę na nich… na kogoś trzeba. Ja, obywatel Rzeczypospolitej Polskie żądam wyjaśnień i na nie oczekuję. I niech mi nikt nie wmawia, że Rząd RP nie zna tej strony i w związku z tym nie odpowie!!!

    Wyborca głosujący do tej pory na PO, ale chyba w następnych wyborach… już nie

  7. bon ton
    20/08/2012 o 15:33

    śmiechu warte to wszystko, z tego co wiadomo to pojechał zespół S (czyli z lekarzem jak by ktoś nie wiedział) to że dziecko dojechało do szpitala w stanie agonalnym chyba o czymś świadczy? dzieci zdrowe nie umierają w 5min..

    • zenada
      22/08/2012 o 15:28

      Swietnie- przyjechal zespol z lekarzem, szkoda tylko ze o tego lekarza, ktory w koncu zdecydowal sie przyjechac (bez odpowiedniego sprzetu medycznego) trzeba bylo prosic kilka godzin :/

  8. Ares
    20/08/2012 o 02:33

    Teraz pewnie trzeba będzie na kogoś zwalić winę. Oby kozłami ofiarnymi nie okazali się dyspozytor i personel zespołu podstawowego. Wcale byłbym nie taki zdziwiony, a lekarz koordynator, jest taki w strukturze operatora pogotowia w Grodzisku Maz, który teoretycznie powinien pełnić dyżur powie, że nic o tym nie wiedział, bo nikt go nie informował. Pytanie do personelu średniego. Czy warto dobrowolnie podkładać głowę pod topór i odrzucać większość wezwań, jeździć ambulansem być może nie do końca we wszystko wyposażonym i godzić się na to za 15-18 zł na godzinę? Nasuwa się tutaj jeszcze jedno pytanie. W jaki sposób i czy w ogóle działa system wspomagania dyspozytorskiego. Przecież to dyspozytor mógł pokierować zespól na lądowisko za jego pomocą. A może po prostu nie mógł, bo łączność radiowa jest fikcją. Ale nie, skąd taka głupia myśl, to nie jest możliwe przecież ta kwestia ponad wszelką wątpliwość została sprawdzona i potwierdzona przez NFZ. Tylko czy aby na pewno nie było tutaj matactwa?

    • Lolek
      22/08/2012 o 15:42

      personel zespolu podstawowego dostaje polecenia gdzie jechac do kogo i z jakimi obrazeniami i bez tych polecen wiadomo nie pojada, ale co do dyspozytora/ki to nie wiem czemu kara mialaby ja/jego ominac- brak reakcji na objawy jakie podala matka, a nie oszukujmy sie na przeziebienie to to nie wygladalo, swiadczy o zupelnym braku wiedzy medycznej ,ktora w mojej opini, osoba na takim stanowisku posiadac musi- nie moze-MUSI!!! rownie dobrze mozna by posadzic przy telefonie kogos, kto zielonego pojecia nie ma na czym praca w pogotowiu polega i tez bedzie odbieral telefony, rzucal moneta czy wyslac zespol czy nie. Zadnej roznicy nie bedzie. Jest to praca odpowiedzialna wymagajaca opanowania, ale tez szybkiej reakcji w razie zagrozenia zycia- ktokolwiek usiadl wtedy przy telefonie z zamiarem odwalenia niedzielnego dyzurku- zawiodl.

  9. skonsternowany
    19/08/2012 o 23:38

    wniosek prosty – albo Prokuratura sciemnia w jakim czasie faktycznie pomoc przybyla, albo mamy karetki jak za czasow Flinstonow, bez kol. Nie robcie z ludzi debili…

  10. skonsternowany
    19/08/2012 o 23:35

    czegos tu nie rozumiem- skoro o 18.30 nastapilo wezwanie pomocy, dajmy te dodatkowe 25-30 min zanim pogotowie oddzwonilo,czyli ok godz 19, i skoro to pogotowie wg oswiadczenia rzecznika prasowego p. Dariusza Slepokury przybylo w tak krotkim czasie (40 min lekarz, pewnie kolejne 40 min pogotowie) to jakim, ja sie pytam cudem dotarli do szpitala dopiero po 2 w nocy??? z miejscowosci Wolica do Grodziska jest nie wiecej jak 20 -25 km.
    Podsumowanie: godzina 19 + dajmy nawet te 2 godziny na lekarza i karetke, mamy juz 21.00,to co oni k..rwa 25 km w 5 godzin robili???

  11. Anonim
    19/08/2012 o 15:52

    brawo Falcku!! wracaj skąd żeś przylazł

  12. sprostowanie
    19/08/2012 o 12:48

    co sie dzialo? otoz bylo jeszcze tysiac telefonow z blaganiem aby udzielili pomocy , kilka odmow przyjazdu karetki do dziecka, podawanie numerow telefonow przez dyspozytorke pogotowia do lekarzy pediatrow ,z czego zaden-zaznacze zaden nie chcial przyjechac, jeden posunal sie do stwierdzenia ze trzeba robic dziecku oklady ( byla to lekarka wezwana w koncu przez dyspozytorke do telefonu na pogotowiu),Przy rozmowie z dyspozytorka i opisaniu objawow jakie ma dziecko tj. bardzo twardy brzuszek i krew z nosa pani dyspozytor zasmiala sie ‚ aaa to ile juz chusteczek zuzyliscie ? ‚ Kiedy matka ublagala juz lekarza zeby przyjechal w koncu sie zgodzil.- zajelo mu to bagatela 1,5 h- tak tak Panie RZECZNIKU PROKURATURY nie 40 min tylko ponad 1,5 h i taka tez informacja znajduje sie w zeznaniach zlozonych przez matke dziecka wiec niezrozumialym jest dla mnie dlaczego zamiescil Pan tu informacje sprzeczne z tymi ktore sa w zeznaniach. Pan lekarz przyjechal- zobaczyl w jakim stanie juz jest dziecko, zadzwonil po pogotowie ze slowami ‚dawajcie szybko bo ja tu sprzetu nie mam’ . pogotowie po kilku interwencjach matki i 1 lekarskiej przyjechalo w 40 minut. Ze sprzetem dla doroslego czlowieka- igiel do kroplowki dla dzieci-brak, rurka do intubacji dla dzieci brak- wciskali mu na sile w gardlo rure dla doroslego czlowieka, dopiero gdy drugi sanitariusz postanowil uzyc prowadnicy w koncu udalo im umiescic sie rurke w gardle dziecka. Helikopter czekal na dziecko na stadionie w Nadarzynie- i tu uwaga- karetka z umierajacym dzieckiem zrobila sobie w drodze przystanek aby zastanowic sie gdziez to ten stadion sie znajduje. Matka slyszac to blagala zeby jechali ona pokaze im droge byle sie tylko nie zatrzymywali. Niestety zanim dotarli do stadionu dziecko bylo juz w stanie agonalnym, wyprosili wiec matke z karetki- o smierci swojego dziecka ktore zmarlo juz w karetce dowiedziala sie dopiero w szpitalu. I to tyle- cala historia jak dziala nasz NFZ.

    • kwiatek
      19/08/2012 o 15:54

      brawo Falcku!! wracaj skąd żeś przylazł

  13. Anonim
    18/08/2012 o 23:15

    brak słów

  14. Anna Malanowska
    18/08/2012 o 20:37

    wydaje mi sie ze Pruszkowsko – grodziskie pogotowie nie dziala zbyt dobrze. Sama bedac w ciazy – z atakiem kolki nerkowej bylam wożona ze szpitala w grodzisku ( nie przyjeli – nie maja poloznictwa) do pruszkowa (nie przyjeli – maja poloznictwo nie maja urologa) i do warszawy – gdzie mnie zostawili , i po 20 minutach kazali samej wrocic do domu ( w pizamie – jak mnie zabrali z domu w srodku nocy) i w 8 miesiacu ciazy.:)
    moze ktos w koncu zainteresuje sie sprawą..

    • a.
      19/08/2012 o 17:03

      Winą pogotowia jest że Pani nie chciał przyjąć lekarz w szpitalu? Abo że po 20 minutach lekarz Izby Przyjęć Panią odesłał? Bo na marginesie mieli obowiązek: kolką nerkową w ciąży czy nie w ciąży ma obowiązek zająć się chirurgiczna izba przyjęć i każdy SOR, a jeśli pacjentka wymaga interwencji urologicznej odesłać ją albo przewieść do szpitala.

  15. Taki jeden, co kiepsko deklamuje, ale coś tam wie
    17/08/2012 o 15:49

    Korneliuszu, nie widzisz? On wrócił!

    Któż nie ma swojego zdania na temat Harrego Pottera. Jedni pomstują, że to beznadziejne mamienie młodych umysłów, inni twierdzą inaczej. Jakkolwiek nie patrząc obiektywnie można stwierdzić, że takie cechy jak dobro, ciekawość, chęć pomocy, przyjaźń są w tej produkcji na piedestale. Słowem same dobre cechy. Czarne charaktery, jak to czarne, skracając, zawsze są ohydne i budzą niechęć, a i szczególnie upodobanie do krętactwa jest tępione tam z całą mocą magii.
    Oj, NFZ-cie nasz kochany, magii i jeszcze raz magii nam tutaj potrzeba. Nie skończyła się jedna afera, a już mamy drugą. W końcu zastawy serwisowej nam zabraknie, aż strach pomyśleć jak skończą się widelce. Znowu będą raporty i raporty. Dużo raportów. Chyba trzeba będzie na tą okoliczność zwrócić się do PKP, aby specjalną magistralę kolejową wybudowała, wprost na biurko naszego umiłowanego i łaskawie nam panującego Ministra Zdrowotności Wszelakiej w tym i Umysłowej. Ciekawi mnie, kogo tym razem wezwie Pan Minister na dywanik? Typuje, że samą Panią Prezes NFZ. Być może padnie pytanie- „Cóżem ci ja uczynił, że tak mnie ciężko doświadczasz”? Ciekawi mnie jak czuje się teraz Pani Dyrektor Barbara Misińska, stając murem za swoim personelem podkreślając, że to krzywdzące zarzucać jej podwładnym ignorancję i niekompetencję. Podobno zrobił to niejaki Riemer w piśmie odwoławczym.

    Skoro już dotykamy dialogów na wiele nóg.

    Nie odmówię sobie przytoczenia słów Przewodniczącej Komisji Konkursowej w kwestii ceny rażąco niskiej. „Panie Dyrektorze nie ma takiej ceny”. Przewodnicząca Komisji Konkursowej to zapewne młoda osoba, a jak to na młodych przystało, być może matka małych dzieci. Ciekaw jestem jak teraz się czuje była Komisja Konkursowa z przewodniczącą na czele. Teraz już Panie wiecie, co to jest cena rażąco niska i jaką cenę za to się płaci. Jeśli nie, to proszę mieć odwagę cywilną i osobiście, patrząc w oczy rodzicom spowitym czarnym kirem, złożyć im kondolencje i głośno powiedzieć Przepraszam. Nie sądzę jednak, aby taki moloch jak NFZ, zdobył się choć na okruch ludzkiego gestu solidarności w obliczu takiej tragedii. Zaraz będzie: to nie my, to oni. Skądś jednak to znamy.

    Problem w sumie wydaje się prostym być.

    Czy aby tak na pewno jest? Komisje konkursowe jak to komisje, perorują nad zarządzeniami, badają kwity, mniej czasem bardziej udolnie, a czasem po prostu badają nie wiedząc, co tak naprawdę badają i udają jeszcze, że się na tym znają. Najgorsze jest to ostatnie, bo szanowni urzędnicy służby cywilnej! Ma to przełożenie na osobiste tragedie tych, którym macie służyć. Mamy tragedię. Czy zginął ktoś ważny? Jedni powiedzą, że nie. Nie było to dziecko wszak Pana Premiera, Ministra Zdrowia czy innego wysoko postawionego urzędnika NFZ. Nie będzie więc konferencji prasowej w tej sprawie. Ot dziecko z jakiejś tam wioski pod Warszawką.
    Ja powiem tak. Zginął ktoś niezwykle ważny, ktoś komu należy się szacunek i stosowna atencja do pozycji. Zginął Obywatel Rzeczpospolitej Polskiej. Obywatel, któremu hołdując zasadzie totalnych cięć finansowych i oszczędzania na absolutnie wszystkim, odmówiono zwykłego ludzkiego gestu. Gestu pomocy. Pokazano mu za to inny gest znany powszechnie, a zapożyczony do naszej rzeczywistości z amerykańskiej produkcji filmowej. I bynajmniej nie uczynili tego tylko rycerze z herbu czerwona gapa, zrobili to gremialnie urzędnicy NFZ dokonując najwłaściwszego wyboru, choć wiedzieli, że po tej cenie zakupu usługi, można mówić jedynie o surogacie ratownictwa medycznego, a nie o niesieniu rzeczywistej pomocy.
    Szanowna Pani Prezes Agnieszko Pachciarz! Z niecierpliwością czekam na Pani stanowisko w tej sprawie. Ciekawi mnie, czy przejdzie Pani teraz spokojnie obok tragedii Rodziców dziecka, tragedii jakiej niezasłużenie doczekali się w tych nowoczesnych czasach?
    Jakie konsekwencje wyciągnie Pani od swoich podległych pracowników? Czy nadal będzie Pani twierdzić, że wszystko jest OK, tylko świadczeniodawca się nie spisał? Sam czas interwencji wymaga też szczególnej uwagi i nie wiem czy nie powinniście Państwo NFZ zgłosić go do księgi rekordów. Od 19.00 do ok. 01.00! Przyznaję, że czas oczekiwania na pomoc RTM, iście magiczny. Szanowna Pani Prezes, jak długo jeszcze Pani zdaniem pacjenci, poszkodowani i inni chorzy, będą błagać upokarzając się o zwykłą pomoc, którą to NFZ powinien im udzielić za pomocą swoich przedstawicieli w terenie, czyli świadczeniodawców? Czy pamięta Pani o tym, że to NFZ powinien stać nieugięty na straży JAKOŚCI, a nie ceny usług?

    Zwracam się teraz do Pana Ministra Zdrowia, lekarza Bartosza Arłukowicza. Szanowny Panie Ministrze, czy to zdarzenie będzie wystarczającym przyczynkiem dla Pana, aby przyjrzeć się pracy Komisji Konkursowej oraz Członkom tej komisji w tym skandalicznie przeprowadzonym we wszystkich rejonach operacyjnych konkursie ofert na Mazowszu, kilka tygodni temu zakończonym wyłonieniem najlepszych z najlepszych? Czy nadal będzie Pan udawał, że sprawy nie ma?
    Te pytania, o jakość opieki zdrowotnej można by tak mnożyć i mnożyć. Tylko, po co? Widać gołym okiem, że działania podejmowane przez NFZ czy to Ministerstwo Zdrowia są jedynie fasadowymi. Obie instytucje ukierunkowane są na karać, karać i tylko karać, najchętniej 4% wartości kontraktu. Taki oto sposób przyjęto na zdobywanie dodatkowych środków finansowych. Takie kwestie, jak jakość, perfekcja, profesjonalizm są dziś w niełasce. Najważniejsze, że liczba kropek i przecinków się zgadza. Końcowa cyfra w rachunku kalkulacyjnym jest dodatnia, po co wiedzieć, zastanawiać się i analizować. Wszak od tego boli tylko głowa.

    Kończąc można mieć nadzieję, że jedynie czarodziejska różdżka może tutaj tylko coś zdziałać. Wszystkim, którzy mają jeszcze siłę walczyć ze wszech osaczającym nas matołectwem powiem, nie bójcie się wymienić tego imienia, Voldemort, walczcie z nim z podniesionym czołem każdą metodą, nawet i magiczną różdżką, jak będzie trzeba.
    Życzę Wszystkim spokojnego rachunku sumienia i prawdziwego żalu za grzechy, a także bardzo dużo odwagi cywilnej, o którą teraz tak ciężko.

  16. kundel bury
    17/08/2012 o 14:55

    pewnie przerzucali się z NPLem kto ma pojechać. Na razie nic tu nie słychać, nomimos chyba pierwszy o tym napisał. na innych portalach nic jeszcze nie ma.
    Brawo za szybkość informacji

  17. pytek
    17/08/2012 o 14:48

    a ja się zastanawiam przeciw komu prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie: w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci dziecka Dominika G. tj. o czyn z art. 155 kk.? Bo chyba nie przeciwko Matce? Coś śmierdzi, masz rację Czepialski.

  18. logos
    17/08/2012 o 14:36

    To jest Wstrząsające….!!!! „Krwawienie z nosa i twardy brzuch” – jeśli takich słów użyła Matka chłopca dzwoniąc po pomoc ???!!! Brak jakichkolwiek powodów aby odrzucić wezwanie, nawet w przypadku dorosłego, a co dopiero w sytuacji gdy chodzi o dziecko….!!!!!
    Śmiem wnioskować: NIEDOUCZENIE>>>>>OSZCZĘDNOŚCI>>>>I ICH TRAGICZNE KONSEKWENCJE>>>>>>
    Zwlekali minimum 55 min + czas dojazdu ZRM + czas tych wszystkich rozmów telefonicznych…!!!!

    Z tym trzeba coś zrobić!!!!!!!!

    • jka
      19/08/2012 o 12:52

      Pierwsze wezwanie karetki nastąpiło około 19 godziny , karetka była na miejscu około godziny 2 w nocy , tak wyglądają fakty, matka wzywała pogotowie 3 razy, lekarz który w końcu przyjechał , miał igły i rurkę do intubacji dla dorosłych , nie mógł się wbić w żyłę , ani nie mógł mu zrobić intubacji. dziękuję za uwagę

  19. Kazio
    17/08/2012 o 14:15

    „Nie mieli pediatry”… a mieli geriatrę? To lekarz ze specjalizacją Medycyna Ratunkowa ( a tylko tacy mogą poracować w pogotowiu) to nie umie sprawdzić co się dzieje z dzieckiem? Rany Julek! Jak na wstępie, do staruszka nie pojadą bo geriatry nie mają? Współczuje temu miastu!
    Pozdrawiam nomimos, dobra strona.

  20. czepialski
    17/08/2012 o 14:09

    Ciekawe co się działo przez tych 7 godzin od pierwszego telefonu do pogotowia aż do przyjazdu do szpitala? Może ma ktoś taką wiedzę? Jest tu ktoś z Grodziska Mazowieckiego? Może coś tam już mówią? Bo to mi niestety bardzo śmierdzi.

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: